Podstęp rabbiego

Pewien młodzieniec poszedł do rabbiego, aby go zapytać, jak ma się prowadzić w życiu. Ponieważ rabbi wiedział, że chłopak pochodzi z żarliwie religijnej i praktykującej rodziny, zebrał wszystkich swoich uczniów i poprosił, żeby neofita powtórzył na głos swoje pytanie.
- Pragnę, by rabbi dał mi ścisłe instrukcje względem tego, co mam, a czego nie mam czynić w swoim życiu.
Rabbi odpowiedział:
- Po prostu żyj! Kiedy będziesz mógł - kradnij, ale nie zapomnij przynieść mi części łupu. Lekceważ swoje obowiązki, a szukaj przede wszystkim przyjemności. Zawsze staraj się być górą nad innymi. Krótko mówiąc, żyj bez zasad; tylko w ten sposób zrealizujesz samego siebie.
Usłyszawszy te rady, młodzieniec pośpiesznie uciekł.

Wiele miesięcy później rabbi spytał uczniów, czy wiedzą coś o tym chłopcu. Odpowiedzieli mu, że żyje jak święty w dalekim kraju, o nim zaś mówi jak o wcielonym diable.
 Rabbi roześmiał się:
- Gdybym mu doradził cnotliwe życie, nie byłby mi posłuszny. Bo tak naprawdę - to właśnie miał przed oczyma od najmłodszych lat. Dopiero kiedy z zapałem doradzałem mu inny sposób życia, zdał sobie sprawę, że woli - tym razem już z własnego wyboru - pozostać na żyznym polu cnoty.
- A cóż zrobić wobec faktu, iż mówi o tobie jak o szatanie?
- Co się mnie tyczy, to bez znaczenia. Słowa są rzucane na wiatr. On zaś zrozumie to wszystko we właściwym czasie.

Źródło: tradycja chasydzka

Królewski błazen

Pewien Król miał swego nadwornego błazna, który umilał mu dni swoimi powiedzonkami i żartami. Któregoś dnia król powierzył błaznowi swe berło, mówiąc: 
- Zatrzymaj je do czasu, aż znajdziesz kogoś głupszego od siebie. Wtedy będziesz mógł mu je podarować.
Kilka lat później król poważnie zachorował. Czując zbliżającą się śmierć, przywołał błazna, do którego w gruncie rzeczy był bardzo przywiązany i powiedział: 
- Wyruszam w długą podróż. 
- Kiedy wrócisz? Za miesiąc? 
- Nie - odparł król. - Nie powrócę już nigdy. 
- A jakie przygotowania poczyniłeś przed tą wyprawą? - zapytał błazen.  
- Żadnych - brzmiała smutna odpowiedź. 
- Wyjeżdżasz na zawsze - powiedział błazen - i wcale się do tego nie przygotowałeś? Proszę, weź to berło. Znalazłem wreszcie głupszego ode mnie!

Jest bardzo wielu ludzi, którzy nie przygotowują się do tej "wielkiej podróży", która czeka każdego z nas. Dlatego ten moment wiąże się dla nich z wielką trwogą.

Źródło: Bruno Ferrero "40 opowiadań na pustyni"

Sekret szczęścia


Jest to opowieść o małej dziewczynce, która nie miała rodziny i nigdy nie zaznała miłości.
Pewnego dnia sierotka czuła się wyjątkowo samotna i smutna. Szła właśnie przez łąkę, gdy ujrzała małego motyla uwięzionego przez ostre ciernie. Im bardziej motyl się szarpał, tym bardziej ciernie wbijały się w jego delikatne ciałko. Dziewczynka ostrożnie uwolniła go z tej śmiertelnej pułapki. Motyl nie odfrunął jednak, lecz zmienił się w piękną, dobrą wróżkę. Sierotka przetarła oczy z niedowierzania.
- Dziękuję ci za okazaną dobroć - rzekła wróżka - Spełnię za to każde twoje życzenie.
Dziewczynka zastanowiła się przez chwilę, po czym powiedziała:
- Chcę być szczęśliwa!
- Bardzo dobrze - odparła wróżka i szepnęła coś do ucha dziewczynki, a następnie zniknęła. Dziewczynka dorosła. Nigdy nie było na ziemi szczęśliwszej istoty od niej. Wszyscy pytali ją o sekret szczęścia, ale ona uśmiechała się i odpowiadała tylko:
- Gdy byłam małą dziewczynką posłuchałam rady dobrej wróżki.
Gdy była już bardzo stara i leżała na łożu śmierci, zebrali się wokół niej wszyscy sąsiedzi, gdyż obawiali się, że wraz z nią odejdzie na zawsze także sekret szczęścia.
- Zdradź nam go - prosili - powiedz, co doradziła ci dobra wróżka.
Urocza starsza pani uśmiechnęła się i rzekła:
- Powiedziała mi: każdy, bez względu na to, jak jest pewny siebie, czy jest młody czy stary, czy bogaty czy biedny mnie potrzebuje.
Źródło: Glenn Van Ekeren „The Speaker's Sourcebook”

Wykład mistrza zen

Pewien mistrz zen przemawiał na rynku w małym mieście. Zebrała się spora grupa słuchaczy i wszyscy byli oczarowani wykładem.
- Jesteś bardzo mądrym człowiekiem – powiedział ktoś w tłumie.
Mistrz uśmiechnął się tylko.
- Zapewne jesteś oświecony – dodał ktoś inny.
Mędrzec nie odpowiedział.
- Powiedz, mistrzu – poprosił młody człowiek stojący na skraju grupy słuchaczy – co takiego daje oświecenie. Czy człowiek staje się równy bogom?
- Nie – odparł mistrz – człowiek jest tylko człowiekiem.
- Czy oświecenie sprawia, że człowiek staje się bardziej szlachetny od innych?
- Nie.
- A może oświecenie przynosi niepojętą mądrość?
- Nie, nie przynosi.
- Cóż więc zyskuje się dzięki oświeceniu?
- Dzięki oświeceniu nie zyskasz niczego, czego już byś w sobie nie miał wcześniej.

Autor: Wojciech P. P. Zieliński

Dotyk prawdy

Zrozpaczone małżeństwo posłało pilnie po psychologa dziecięcego, ponieważ nie wiedzieli, co mają począć ze swoim małym synkiem, który rozsiadł się na koniu na biegunach chłopca sąsiadów i nie chciał zejść. Miał własne trzy konie w domu, lecz był nieugięty, że właśnie na TYM chce siedzieć. Próby ściągnięcia go prowadziły do takich krzyków i wrzasków, że od razu sadzano go z powrotem na konia. Psycholog najpierw ustalił sprawę honorarium, a potem podszedł do chłopca, zmierzwił mu czule włosy, pochylił się z uśmiechem, i wyszeptał mu coś do ucha. Natychmiast chłopak zsiadł z konia i potulnie podążył za rodzicami do domu.
- Jakich czarów użył pan wobec dziecka? – spytali zadziwieni rodzice.
Psycholog najpierw odebrał honorarium, a potem powiedział: 
- To proste. Tylko się pochyliłem i powiedziałem: „Jeśli w tej chwili nie zejdziesz z tego konia, tak cię spiorę, że nie będziesz w stanie usiąść przez następny tydzień. Płacą mi za to, więc nie żartuję.

Zanim ukarzesz dziecko, zapytaj siebie, czy to ty nie jesteś powodem przewinienia.

Źródło: Anthony de Mello "Modlitwa Żaby II"

Powrót do domu

- Można wyróżnić trzy etapy w rozwoju życia duchowego – stwierdził mistrz. – Etap cielesny, duchowy i boski.
- Na czym polega etap cielesny? – pytali poruszeni uczniowie.
- Na tym etapie widzi się drzewa jako drzewa i góry jako góry.
- A etap duchowy?
- Na tym etapie człowiek widzi rzeczy głębiej, a więc drzewa nie są już drzewami, a góry nie są już górami.
- A etap boski?
- Ach, to już jest oświecenie – powiedział mistrz z ironicznym uśmiechem na twarzy. - Na tym etapie drzewa znowu stają się drzewami, a góry górami.

Źródło: Anthony de Mello "Minuta Mądrości"

Kiedy zostanę oświecony?

Uczeń zapytał swojego mistrza: 
- Kiedy zostanę oświecony?
- Kiedy zobaczysz - odparł mistrz.
- Kiedy "co" zobaczę?
- Drzewa, kwiaty, księżyc oraz gwiazdy.
- Przecież widzę je codziennie.
- Nie. To, co widzisz - to jedynie papierowe drzewa, papierowe kwiaty, papierowy księżyc i papierowe gwiazdy. Nie żyjesz bowiem w rzeczywistości, lecz w swych słowach i myślach.
Jakby tego było mało, mistrz po chwili dodał uprzejmie:
- Żyjesz papierowym życiem i umrzesz papierową śmiercią.

Źródło: Anthony de Mello "Minuta Mądrości"

Ból przemija, piękno pozostaje

Mimo, że Henri Matisse był blisko dwadzieścia osiem lat młodszy niż Auguste Renoir, obaj wielcy artyści byli serdecznymi przyjaciółmi i często spędzali wspólnie czas. W ostatnich latach swojego życia, Renoir prawie nie opuszczał domu. W tym czasie Matisse odwiedzał go codziennie. Renoir, mimo choroby (cierpiał na artretyzm), nie przestawał malować. Pewnego razu Matisse obserwował, jak starszy kolega maluje w swojej pracowni, zmagając się ze straszliwym bólem utrudniającym każde pociągnięcie pędzla. W końcu nie wytrzymał i poruszony wykrzyknął:
- Auguste, dlaczego nadal malujesz, skoro dręczy cię tak okropny ból?
Renoir odrzekł skromnie:
- Ból przemija, a piękno pozostaje.
I tak, prawie do ostatniego dnia swojego życia Renoir tworzył dzieła. Jeden ze swoich najsłynniejszych obrazów: „Kąpiące się” artysta ukończył tuż przed śmiercią (1919 r.); czternaście lat po tym, jak zaatakowała go bolesna choroba.
Autor: nieznany