Wiedza i bogactwo

Dawno temu w odległej krainie żył sobie młodzieniec. Pewnego dnia udał się do lasu, gdzie mieszkał jego duchowy mistrz. Rzekł do niego:
- Pragnę posiąść nieograniczone bogactwo, aby dzięki niemu nieść ulgę światu i go uzdrawiać. Proszę, wyjaw mi sekret życia w dostatku.
Mistrz odpowiedział:
- W sercu każdego człowieka mieszkają dwie boginie. Wszyscy głęboko kochają te najwyższe istoty. Jest jednak pewna tajemnica, którą musisz poznać i którą przed tobą odkryję. Chociaż kochasz obie boginie, musisz otaczać większą troską jedną z nich. To bogini wiedzy, a imię jej Sarasvati. Poszukuj jej, kochaj ją i okazuj szacunek. Druga istota, której na imię Lakshmi, to bogini bogactwa. Jeśli będziesz darzył większymi względami Sarasvati, Lakshmi stanie się niezwykle zazdrosna i zwróci na ciebie uwagę. Im bardziej poszukiwać będziesz bogini wiedzy, tym bardziej bogini bogactwa szukać będzie ciebie. Pójdzie za tobą wszędzie i nigdy cię nie opuści. Wtedy bogactwo, którego pragniesz, będzie twoje na zawsze.

W wiedzy, pragnieniu i w duchu kryje się moc. Ta moc w tobie jest kluczem do życia dostatku.

Źródło: Deepak Chopra "Prawa obfitości i bogactwa"

Opowieść o uczuciach

Dawno temu istniała wyspa na oceanie. Zamieszkiwały ją emocje, uczucia oraz ludzkie cechy charakteru, takie jak: Dobry humor, Smutek, Mądrość czy Duma – a wszystkich razem łączyła Miłość.
Mieszkańcy wyspy pewnego dnia dowiedzieli się, że wyspa niedługo zatonie. Przygotowali więc swoje statki do wypłynięcia w morze, aby się uratować. Tylko miłość postanowiła poczekać do ostatniej chwili.
Gdy z wyspy pozostał jedynie maleńki skrawek lądu, miłość poprosiła o pomoc. Pierwsze podpłynęło
Bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Miłość zapytała:
- Bogactwo, czy możesz mnie uratować?
- Niestety nie – odparło Bogactwo. – Pokład mam pełen złota, srebra i innych kosztowności. Nie mam już miejsca dla ciebie.
Druga podpłynęła Duma swoim ogromnym czteromasztowcem.
- Dumo, zabierz mnie ze sobą – poprosiła Miłość.
- Przykro mi, ale nie mogę cię wziąć! Na moim statku wszystko jest uporządkowane, a ty mogłabyś mi to popsuć – odpowiedziała Duma i z godnością podniosła olśniewające żagle.
Na małej, zbutwiałej łódce podpłynął Smutek.
- Smutku, zabierz mnie z sobą – poprosiła Miłość.
- Och, Miłości... – odparł Smutek – jestem tak strasznie przygnębiony, że chcę zostać sam – po czym powiosłował smętnie w dal.
Dobry humor przepłynął obok Miłości nie zauważając jej, bo był tak rozbawiony, że nie usłyszał nawet wołania o pomoc. Wydawało się, że Miłość zginie na zawsze w głębiach oceanu. Nagle jednak usłyszała:
- Chodź! Zabiorę cię ze sobą! – zawołał nieznajomy starzec.
Miłość była tak szczęśliwa i wdzięczna za uratowanie życia, że zapomniała zapytać kim jest jej wybawca. Bardzo chciała jednak dowiedzieć się kim jest tajemniczy starzec. Zwróciła się więc o poradę do Wiedzy.
- Powiedz mi proszę, kto mnie uratował?
- To był Czas – odpowiedziała Wiedza.
- Czas? – zdziwiła się Miłość. – Dlaczego Czas miałby mi pomagać?
- Tylko Czas rozumie, jak ważnym uczuciem w życiu każdego człowieka jest miłość – odparła Wiedza.
Autor: nieznany

Krąg radości

Pewnego ranka, całkiem niedawno, jakiś rolnik stanął przed klasztorną bramą i energicznie w nią załomotał. Kiedy brat furtian otworzył ciężkie dębowe drzwi, chłop z uśmiechem na twarzy pokazał mu kiść dorodnych winogron, po czym zapytał:
- Bracie, czy wiesz komu chcę podarować tę kiść winogron, najpiękniejszą z całej mojej winnicy?
- Na pewno opatowi lub któremuś z ojców zakonnych.
- Nie – odparł rolnik. - Tobie!
- Mnie? – Zakonnik aż się zarumienił z radości. - Naprawdę chcesz mi ją podarować?
- Tak, ponieważ zawsze byłeś dla mnie dobry, uprzejmy i pomagałeś mi, ilekroć cię o to prosiłem. Chciałbym, żeby te winogrona sprawiły ci odrobinę radości.
Autentyczne szczęście, bijące z oblicza furtiana, sprawiło przyjemność także rolnikowi. Brat furtian wziął winogrona i podziwiał je przez cały ranek. Rzeczywiście, była to cudowna, wspaniała kiść. W pewnej chwili przyszedł mu do głowy pomysł: „A może by tak zanieść te winogrona opatowi, aby i jemu dać trochę radości”?
Wziął więc owoce i zaniósł je opatowi. Opat był uszczęśliwiony, lecz przypomniał sobie o starym, schorowanym zakonniku, mieszkającym w klasztorze.
- Zaniosę mu te winogrona – pomyślał - może poczuje się lepiej.
I tak kiść winogron znowu odbyła małą wędrówkę. Nie pozostała jednak długo w celi chorego brata, ponieważ ten posłał ją bratu kucharzowi pocącemu się cały dzień przy garnkach. Ten zaś podarował winogrona bratu zakrystianowi, który z kolei zaniósł je najmłodszemu bratu w klasztorze, a ten ofiarował je komuś innemu, a ten inny jeszcze komuś innemu. Wreszcie wędrując od zakonnika do zakonnika, kiść winogron powróciła do furtiana. Tak zamknął się ten krąg - krąg radości.

Nie czekaj, aż rozpocznie ktoś inny. Dzisiaj to do ciebie należy zainicjowanie kręgu radości. Zazwyczaj wystarczy mała iskierka, by wysadzić w powietrze ogromny ciężar. Wystarczy iskierka dobroci, a świat zacznie się zmieniać. Miłość to jedyny skarb, który rozmnaża się poprzez dzielenie: to jedyny dar rosnący tym bardziej, im więcej się z niego czerpie. To jedyne przedsięwzięcie, w którym tym więcej się zarabia, im więcej się wydaje; podaruj ją, rzuć daleko od siebie, rozprosz ją na cztery wiatry, opróżnij z niej kieszenie,wysyp ją z koszyka, a nazajutrz będziesz miał jej więcej niż dotychczas.
Autor: Bruno Ferrero

Piosenka Ubijacza Ziemi

Pracuję, kiedy wstaje słońce,
Odpoczywam, gdy słońce zachodzi,
Żeby pić, drążę własną studnię,
Żeby jeść, uprawiam swoje pole,
I cóż mnie obchodzi potęga cesarza!

Źródło: Liezi, "Prawdziwa Księga Pustki. Przypowieści taoistyczne"

Bogacz i sługa

W stolicy królestwa Zhou mieszkał pewien bogaty kupiec nazwiskiem Yin. Jego słudzy zaczynali pracę przed świtem i pracowali bez wytchnienia aż do zmierzchu. Jeden ze sług, starzec o ciele osłabionym i wycieńczonym ciągłym wysiłkiem, musiał pracować więcej niż inni. Za dnia bez wytchnienia wykonywał swoje obowiązki, stękając i sapiąc, w nocy zaś spał twardym, zasłużonym snem. Co noc, gdy świadomość opuszczała jego umysł, śnił, że jest królem. Stał na czele swojego ludu, kierując sprawami całego królestwa. Przechadzał się i ucztował w pałacowych pawilonach, miał wszystko, czego dusza zapragnie, jego radości nie było końca. Za każdym razem, gdy się budził, był jednak znów tylko służącym. Kiedy inni próbowali go pocieszać w jego ciężkiej doli, mówił:
- Człowiek żyje sto lat. Jego czas podzielony jest równo na dnie i noce. Za dnia, to prawda, ciężko pracuję, jestem biednym sługą. Jednak w nocy jestem królem, którego radość nie zna granic. Więc czy mam na co się skarżyć?
Kupiec Yin wszystkie swoje wysiłki koncentrował na prowadzeniu interesów oraz pomnażaniu rodzinnego majątku. Jego umysł i ciało były przez to wyczerpane. On również spał twardym, zasłużonym snem. Jednak co noc śnił, że jest sługą w majątku. Ciągle popędzany był to tu, to tam, zmuszany do najcięższej roboty, bity i lżony bez opamiętania. We śnie stękał i sapał od późnej nocy do rana. Myślał, że cierpi na jakąś chorobę, poprosił więc o radę przyjaciela, który powiedział:
- Jesteś bogaczem opływającym w dostatki i nikt w okolicy nie może się z tobą równać. W nocy zaś śnisz, że jesteś biednym sługą, ciężko pracującym i poganianym. Oto sprawiedliwość losu! Chcesz zarówno we śnie, jak i na jawie żyć w szczęściu i dostatku? Czy nie prosisz o zbyt wiele?
Gdy kupiec Yin usłyszał słowa przyjaciela, złagodniał wobec sług, mniej przejmował się interesami, a sny powoli zaczęły ustępować.
Źródło: Liezi "Prawdziwa Księga Pustki. Przypowieści taoistyczne"

Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie

Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko, że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli.
Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął.
Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł:
- Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał.

Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?

Źródło: Nowy Testament "Ewangelia wg św. Łukasza"