Przyczyny nieszczęścia

  1. Życie bierne, oderwane od rzeczywistości (bo człowiek przystosowany jest do walki o byt; życie bez walki i wysiłku nie może go zadowolić);
  2. Życie nazbyt czynne i nazbyt podniecone (jakim jest zwłaszcza życie ludzi interesów, zbyt niespokojne, by mogło być szczęśliwe);
  3. Nuda i przesycenie (nudzimy się wprawdzie mniej niż nasi przodkowie, ale gorzej od nich znosimy nudę);
  4. Zmęczenie (zwłaszcza zmęczenie uczuciowe, bo umysłowe i mięśniowe znajdują lekarstwo we śnie);
  5. Zazdrość;
  6. Poczucie grzeszności (będące skutkiem tradycyjnej moralności, niesłusznie skupiającej całą uwagę człowieka na własnej jego osobie);
  7. Mania prześladowcza (mająca zazwyczaj źródło w przesadnym mniemaniu  o własnej wartości);
  8. Lęk przed opinią innych.
 Autor: Bertrand Russel

Pięć zasad szczęścia

  1. Jeśli coś lubisz, ciesz się tym.
  2. Jeśli czegoś nie lubisz, unikaj tego.
  3. Jeśli czegoś nie lubisz i nie możesz tego uniknąć, zmień to.
  4. Jeśli czegoś nie lubisz, nie możesz tego uniknąć i nie możesz lub nie chcesz zmienić, zaakceptuj to.
  5. Akceptujesz daną rzecz przez zmianę swego punktu widzenia na nią.
Autor: Jose Silva

13 rad jak żyć

  1. Nie kocham cię za to kim jesteś, ale za to jaki jesteś kiedy przebywam z tobą.
  2. Nikt nie zasługuje na twoje łzy, a ten kto na nie zasługuje na pewno nie doprowadzi cię do płaczu.
  3. Jeżeli ktoś nie kocha cię tak jakbyś tego chciał, nie oznacza to, że nie kocha cię  z całego serca i ponad życie.
  4. Prawdziwy przyjaciel jest z tobą na dobre i na złe.
  5. Najbardziej odczujesz brak takiej osoby, kiedy będziesz siedział obok niej
    i będziesz wiedział, że ona nie będzie twoja.
  6. Nigdy nie przestawaj się uśmiechać, nawet jeśli jesteś smutny, ponieważ nigdy nie wiesz, kto może się zakochać w twoim uśmiechu.
  7. Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem.
  8. Nie trać czasu z kimś kto nie ma go, aby go spędzać z tobą.
  9. Być może Bóg chciał abyś poznał wielu złych ludzi zanim poznasz dobrych.
    Najważniejsze jest, abyś mógł ich rozpoznać, kiedy się pojawią.
  10. Nie płacz, że coś się skończyło, tylko uśmiechaj się, że ci się to przytrafiło.
  11. Zawsze znajdzie się ktoś, kto cię skrytykuje. Zdobywaj zaufanie ludzi i uważaj na tych, których zaufanie już raz straciłeś.
  12. Stań się lepszym człowiekiem. I zanim poznasz kogoś upewnij się, że znasz siebie i że nie będziesz chciał być taki jak on chce, ale będziesz sobą.
  13. Nie biegnij za szybko przez życie, bo najlepsze rzeczy zdarzają się nam, wtedy gdy najmniej się ich spodziewamy.
Autor: Gabriel Garcia Marquez

Życie jest okazją

     Życie jest okazją, skorzystaj z niej.
   Życie jest pięknem, podziwiaj je.
     Życie jest rozkoszą, zakosztuj jej.
   Życie jest marzeniem, spełnij je.
     Życie jest wyzwaniem, staw mu czoło.
   Życie jest grą, prowadź ją.
     Życie to obowiązek, spełnij go.
   Życie jest skarbem, troszcz się o niego.
     Życie jest bogactwem, strzeż go.
   Życie jest miłością, raduj się nią.
     Życie jest tajemnicą, poznaj ją.
   Życie to obietnica, wypełnij ją.
     Życie jest smutkiem, pokonaj go.
   Życie jest pieśnią, śpiewaj ją.
     Życie jest walką, podejmij ją.
   Życie jest tragedią, nabierz sił.
     Życie jest przygodą, nie cofaj się.
   Życie jest szansą, skorzystaj z niej.
     Życie jest zbyt cenne, nie niszcz go.
   Życie jest życiem, ocal je!
Autor: Matka Teresa z Kaluty

List do syna


Jeżeli zdołasz zachować spokój, chociażby wszyscy już go stracili, ciebie oskarżając;
Jeżeli nadal masz nadzieję, chociażby wszyscy o tobie zwątpili, licząc się jednak z ich zastrzeżeniami;
Jeżeli umiesz czekać bez zmęczenia, jeżeli na obelgi nie reagujesz obelgami, jeżeli nie odpłacasz za nienawiść nienawiścią, nie udając jednakże mędrca i świętego;
Jeżeli marząc - nie ulegasz marzeniom;
Jeżeli rozumując - rozumowania nie czynisz celem;
Jeżeli umiesz przyjąć sukces i porażkę, traktując jednakowo oba te złudzenia;
Jeżeli ścierpisz wypaczenie prawdy przez ciebie głoszonej, kiedy krętacze czynią z niej zasadzkę, by wydrwić naiwnych, albo zaakceptujesz ruinę tego co było treścią twego życia, kiedy pokornie zaczniesz odbudowę zużytymi już narzędziami;
jeżeli potrafisz na jednej szali położyć wszystkie twe sukcesy i potrafisz zaryzykować, stawiając wszystko na jedną kartę, jeżeli potrafisz przegrać i zacząć wszystko od początku, bez słowa , nie żaląc się, że przegrałeś;
Jeżeli umiesz zmusić serce, nerwy, siły, by nie zawiodły, choćbyś od dawna czuł ich wyczerpanie, byleby wytrwać , gdy poza wolą nic już nie mówi o wytrwaniu;
Jeżeli umiesz rozmawiać z nieuczciwymi, nie tracąc uczciwości lub spacerować z królem w sposób naturalny;
Jeżeli nie mogą cię zranić nieprzyjaciele ani serdeczni przyjaciele;
Jeżeli cenisz wszystkich ludzi, nikogo nie przeceniając;
Jeśli potrafisz spożytkować każdą minutę, nadając wartość każdej przemijającej chwili;
twoja jest ziemia i wszystko, co na niej
i - co najważniejsze - synu mój - będziesz CZŁOWIEKIEM.
Autor: Rudyard Kipling

Desiderata

Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu. Pamiętaj jaki spokój można znaleźć w ciszy. Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, pozostań w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. Swoją prawdę głoś spokojnie i jasno. Słuchaj też tego, co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci – oni też mają swoją opowieść. Jeżeli będziesz porównywał się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie. Ciesz się zarówno swymi dokonaniami, jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę jakkolwiek skromna by była. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach, świat jest bowiem pełen oszustwa. Lecz niech ci to nie przysłoni prawdziwej cnoty: wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i życie pełne jest heroizmu. Bądź sobą, a zwłaszcza nie walcz z uczuciami: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wielkiej oschłości jest ona wieczna jak trawa. Przyjmuj pogodnie to, co lata przynoszą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności. Jesteś dzieckiem wszechświata: nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy to jest dla ciebie jasne czy nie. Nie podaj w wątpliwość, że wszechświat jest taki, jaki być powinien. Tak więc żyj w pokoju z Bogiem, cokolwiek sądzisz o jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twoje pragnienia: w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swoją duszą. Z całym tym zakłamaniem, znojem i rozwianymi nadziejami ciągle jeszcze ten świat jest piękny...
Bądź sobą. Dąż do szczęścia.
Autor: Max Ehrmann

Notatka

Życie – jedyny sposób,
żeby obrastać liśćmi,
łapać oddech na piasku,
wzlatywać na skrzydłach;

być psem,
albo pogłaskać go po ciepłej sierści;

odróżniać ból
od wszystkiego, co nim nie jest;

mieścić się w wydarzeniach,
podziewać w widokach,
poszukiwać najmniejszej między omyłkami.

Wyjątkowa okazja,
żeby przez chwilę pamiętać,
o czym się rozmawiało
przy zgaszonej lampie;

i żeby raz przynajmniej
potknąć się o kamień,
zmoknąć na którymś deszczu,
zgubić klucze w trawie;
i wodzić wzrokiem za iskrą na wietrze;

i bez ustanku czegoś ważnego
nie wiedzieć.
Źródło: Wisława Szymborska

Duchowa podróż

Świat nie może być odkryty przez podróż mierzoną w milach,
nie ważne jak długą,
lecz tylko przez podróż duchową,
podróż o długości jednego cala,
bardzo trudną i upokarzającą i radosną,
przez którą docieramy do ziemi pod naszymi stopami,
i uczymy się być w domu.
 Źródło: Wendell Berry "Poezje zebrane"

Dwa podstawowe błędy

Istnieją dwa rodzaje podstawowych błędów.
Błąd subiektywny, brzmiący następująco: „Jeśli coś sprawdza się dla mnie, będzie dobre również dla innych
oraz błąd obiektywny, brzmiący: „Jeśli coś sprawdza się dla mnie, mogę przekonać do tego innych”.
Źródło: Camden Benares "Zen bez mistrzów zen"

Dziękuję za wszystko

Dawno temu żyła kobieta o imieniu Sono. W swoim otoczeniu była znana jako osoba o czystym sercu i głębokiej wierze. Pewnego dnia odwiedził ją pewien mnich buddyjski. Zwrócił się do niej z pytaniem:
- Co mam uczynić, aby uspokoić swoje serce?
Sono odpowiedziała:
- Każdego ranka i każdego wieczora, cokolwiek by ci się nie przytrafiło, powtarzaj: „Dziękuję za wszystko. Na nic się nie skarżę”.
Mnich stosował się do tego zalecenia przez cały długi rok, jednak jego serce nie znalazło spokoju. Udał się więc ponownie do Sono i z rezygnacją rzekł:
- Powtarzałem twoją modlitwę codziennie, jednak nic w moim życiu się nie zmieniło. Ciągle pozostaję taką samą egoistyczną osobą jaką byłem. Cóż jeszcze mogę uczynić?
Sono odpowiedziała mu bez chwili namysłu:
- Dziękuję za wszystko. Na nic się nie skarżę.
Słysząc te słowa mnich poczuł w sobie olśnienie i wrócił do domu pełen radości.
 
Źródło: praca zbiorowa "Niemy wiatr w bambusach. Antologia zen"

Podstęp rabbiego

Pewien młodzieniec poszedł do rabbiego, aby go zapytać, jak ma się prowadzić w życiu. Ponieważ rabbi wiedział, że chłopak pochodzi z żarliwie religijnej i praktykującej rodziny, zebrał wszystkich swoich uczniów i poprosił, żeby neofita powtórzył na głos swoje pytanie.
- Pragnę, by rabbi dał mi ścisłe instrukcje względem tego, co mam, a czego nie mam czynić w swoim życiu.
Rabbi odpowiedział:
- Po prostu żyj! Kiedy będziesz mógł - kradnij, ale nie zapomnij przynieść mi części łupu. Lekceważ swoje obowiązki, a szukaj przede wszystkim przyjemności. Zawsze staraj się być górą nad innymi. Krótko mówiąc, żyj bez zasad; tylko w ten sposób zrealizujesz samego siebie.
Usłyszawszy te rady, młodzieniec pośpiesznie uciekł.

Wiele miesięcy później rabbi spytał uczniów, czy wiedzą coś o tym chłopcu. Odpowiedzieli mu, że żyje jak święty w dalekim kraju, o nim zaś mówi jak o wcielonym diable.
 Rabbi roześmiał się:
- Gdybym mu doradził cnotliwe życie, nie byłby mi posłuszny. Bo tak naprawdę - to właśnie miał przed oczyma od najmłodszych lat. Dopiero kiedy z zapałem doradzałem mu inny sposób życia, zdał sobie sprawę, że woli - tym razem już z własnego wyboru - pozostać na żyznym polu cnoty.
- A cóż zrobić wobec faktu, iż mówi o tobie jak o szatanie?
- Co się mnie tyczy, to bez znaczenia. Słowa są rzucane na wiatr. On zaś zrozumie to wszystko we właściwym czasie.

Źródło: tradycja chasydzka

Królewski błazen

Pewien Król miał swego nadwornego błazna, który umilał mu dni swoimi powiedzonkami i żartami. Któregoś dnia król powierzył błaznowi swe berło, mówiąc: 
- Zatrzymaj je do czasu, aż znajdziesz kogoś głupszego od siebie. Wtedy będziesz mógł mu je podarować.
Kilka lat później król poważnie zachorował. Czując zbliżającą się śmierć, przywołał błazna, do którego w gruncie rzeczy był bardzo przywiązany i powiedział: 
- Wyruszam w długą podróż. 
- Kiedy wrócisz? Za miesiąc? 
- Nie - odparł król. - Nie powrócę już nigdy. 
- A jakie przygotowania poczyniłeś przed tą wyprawą? - zapytał błazen.  
- Żadnych - brzmiała smutna odpowiedź. 
- Wyjeżdżasz na zawsze - powiedział błazen - i wcale się do tego nie przygotowałeś? Proszę, weź to berło. Znalazłem wreszcie głupszego ode mnie!

Jest bardzo wielu ludzi, którzy nie przygotowują się do tej "wielkiej podróży", która czeka każdego z nas. Dlatego ten moment wiąże się dla nich z wielką trwogą.

Źródło: Bruno Ferrero "40 opowiadań na pustyni"

Sekret szczęścia


Jest to opowieść o małej dziewczynce, która nie miała rodziny i nigdy nie zaznała miłości.
Pewnego dnia sierotka czuła się wyjątkowo samotna i smutna. Szła właśnie przez łąkę, gdy ujrzała małego motyla uwięzionego przez ostre ciernie. Im bardziej motyl się szarpał, tym bardziej ciernie wbijały się w jego delikatne ciałko. Dziewczynka ostrożnie uwolniła go z tej śmiertelnej pułapki. Motyl nie odfrunął jednak, lecz zmienił się w piękną, dobrą wróżkę. Sierotka przetarła oczy z niedowierzania.
- Dziękuję ci za okazaną dobroć - rzekła wróżka - Spełnię za to każde twoje życzenie.
Dziewczynka zastanowiła się przez chwilę, po czym powiedziała:
- Chcę być szczęśliwa!
- Bardzo dobrze - odparła wróżka i szepnęła coś do ucha dziewczynki, a następnie zniknęła. Dziewczynka dorosła. Nigdy nie było na ziemi szczęśliwszej istoty od niej. Wszyscy pytali ją o sekret szczęścia, ale ona uśmiechała się i odpowiadała tylko:
- Gdy byłam małą dziewczynką posłuchałam rady dobrej wróżki.
Gdy była już bardzo stara i leżała na łożu śmierci, zebrali się wokół niej wszyscy sąsiedzi, gdyż obawiali się, że wraz z nią odejdzie na zawsze także sekret szczęścia.
- Zdradź nam go - prosili - powiedz, co doradziła ci dobra wróżka.
Urocza starsza pani uśmiechnęła się i rzekła:
- Powiedziała mi: każdy, bez względu na to, jak jest pewny siebie, czy jest młody czy stary, czy bogaty czy biedny mnie potrzebuje.
Źródło: Glenn Van Ekeren „The Speaker's Sourcebook”

Wykład mistrza zen

Pewien mistrz zen przemawiał na rynku w małym mieście. Zebrała się spora grupa słuchaczy i wszyscy byli oczarowani wykładem.
- Jesteś bardzo mądrym człowiekiem – powiedział ktoś w tłumie.
Mistrz uśmiechnął się tylko.
- Zapewne jesteś oświecony – dodał ktoś inny.
Mędrzec nie odpowiedział.
- Powiedz, mistrzu – poprosił młody człowiek stojący na skraju grupy słuchaczy – co takiego daje oświecenie. Czy człowiek staje się równy bogom?
- Nie – odparł mistrz – człowiek jest tylko człowiekiem.
- Czy oświecenie sprawia, że człowiek staje się bardziej szlachetny od innych?
- Nie.
- A może oświecenie przynosi niepojętą mądrość?
- Nie, nie przynosi.
- Cóż więc zyskuje się dzięki oświeceniu?
- Dzięki oświeceniu nie zyskasz niczego, czego już byś w sobie nie miał wcześniej.

Autor: Wojciech P. P. Zieliński

Dotyk prawdy

Zrozpaczone małżeństwo posłało pilnie po psychologa dziecięcego, ponieważ nie wiedzieli, co mają począć ze swoim małym synkiem, który rozsiadł się na koniu na biegunach chłopca sąsiadów i nie chciał zejść. Miał własne trzy konie w domu, lecz był nieugięty, że właśnie na TYM chce siedzieć. Próby ściągnięcia go prowadziły do takich krzyków i wrzasków, że od razu sadzano go z powrotem na konia. Psycholog najpierw ustalił sprawę honorarium, a potem podszedł do chłopca, zmierzwił mu czule włosy, pochylił się z uśmiechem, i wyszeptał mu coś do ucha. Natychmiast chłopak zsiadł z konia i potulnie podążył za rodzicami do domu.
- Jakich czarów użył pan wobec dziecka? – spytali zadziwieni rodzice.
Psycholog najpierw odebrał honorarium, a potem powiedział: 
- To proste. Tylko się pochyliłem i powiedziałem: „Jeśli w tej chwili nie zejdziesz z tego konia, tak cię spiorę, że nie będziesz w stanie usiąść przez następny tydzień. Płacą mi za to, więc nie żartuję.

Zanim ukarzesz dziecko, zapytaj siebie, czy to ty nie jesteś powodem przewinienia.

Źródło: Anthony de Mello "Modlitwa Żaby II"

Powrót do domu

- Można wyróżnić trzy etapy w rozwoju życia duchowego – stwierdził mistrz. – Etap cielesny, duchowy i boski.
- Na czym polega etap cielesny? – pytali poruszeni uczniowie.
- Na tym etapie widzi się drzewa jako drzewa i góry jako góry.
- A etap duchowy?
- Na tym etapie człowiek widzi rzeczy głębiej, a więc drzewa nie są już drzewami, a góry nie są już górami.
- A etap boski?
- Ach, to już jest oświecenie – powiedział mistrz z ironicznym uśmiechem na twarzy. - Na tym etapie drzewa znowu stają się drzewami, a góry górami.

Źródło: Anthony de Mello "Minuta Mądrości"

Kiedy zostanę oświecony?

Uczeń zapytał swojego mistrza: 
- Kiedy zostanę oświecony?
- Kiedy zobaczysz - odparł mistrz.
- Kiedy "co" zobaczę?
- Drzewa, kwiaty, księżyc oraz gwiazdy.
- Przecież widzę je codziennie.
- Nie. To, co widzisz - to jedynie papierowe drzewa, papierowe kwiaty, papierowy księżyc i papierowe gwiazdy. Nie żyjesz bowiem w rzeczywistości, lecz w swych słowach i myślach.
Jakby tego było mało, mistrz po chwili dodał uprzejmie:
- Żyjesz papierowym życiem i umrzesz papierową śmiercią.

Źródło: Anthony de Mello "Minuta Mądrości"

Ból przemija, piękno pozostaje

Mimo, że Henri Matisse był blisko dwadzieścia osiem lat młodszy niż Auguste Renoir, obaj wielcy artyści byli serdecznymi przyjaciółmi i często spędzali wspólnie czas. W ostatnich latach swojego życia, Renoir prawie nie opuszczał domu. W tym czasie Matisse odwiedzał go codziennie. Renoir, mimo choroby (cierpiał na artretyzm), nie przestawał malować. Pewnego razu Matisse obserwował, jak starszy kolega maluje w swojej pracowni, zmagając się ze straszliwym bólem utrudniającym każde pociągnięcie pędzla. W końcu nie wytrzymał i poruszony wykrzyknął:
- Auguste, dlaczego nadal malujesz, skoro dręczy cię tak okropny ból?
Renoir odrzekł skromnie:
- Ból przemija, a piękno pozostaje.
I tak, prawie do ostatniego dnia swojego życia Renoir tworzył dzieła. Jeden ze swoich najsłynniejszych obrazów: „Kąpiące się” artysta ukończył tuż przed śmiercią (1919 r.); czternaście lat po tym, jak zaatakowała go bolesna choroba.
Autor: nieznany

Wiedza i bogactwo

Dawno temu w odległej krainie żył sobie młodzieniec. Pewnego dnia udał się do lasu, gdzie mieszkał jego duchowy mistrz. Rzekł do niego:
- Pragnę posiąść nieograniczone bogactwo, aby dzięki niemu nieść ulgę światu i go uzdrawiać. Proszę, wyjaw mi sekret życia w dostatku.
Mistrz odpowiedział:
- W sercu każdego człowieka mieszkają dwie boginie. Wszyscy głęboko kochają te najwyższe istoty. Jest jednak pewna tajemnica, którą musisz poznać i którą przed tobą odkryję. Chociaż kochasz obie boginie, musisz otaczać większą troską jedną z nich. To bogini wiedzy, a imię jej Sarasvati. Poszukuj jej, kochaj ją i okazuj szacunek. Druga istota, której na imię Lakshmi, to bogini bogactwa. Jeśli będziesz darzył większymi względami Sarasvati, Lakshmi stanie się niezwykle zazdrosna i zwróci na ciebie uwagę. Im bardziej poszukiwać będziesz bogini wiedzy, tym bardziej bogini bogactwa szukać będzie ciebie. Pójdzie za tobą wszędzie i nigdy cię nie opuści. Wtedy bogactwo, którego pragniesz, będzie twoje na zawsze.

W wiedzy, pragnieniu i w duchu kryje się moc. Ta moc w tobie jest kluczem do życia dostatku.

Źródło: Deepak Chopra "Prawa obfitości i bogactwa"

Opowieść o uczuciach

Dawno temu istniała wyspa na oceanie. Zamieszkiwały ją emocje, uczucia oraz ludzkie cechy charakteru, takie jak: Dobry humor, Smutek, Mądrość czy Duma – a wszystkich razem łączyła Miłość.
Mieszkańcy wyspy pewnego dnia dowiedzieli się, że wyspa niedługo zatonie. Przygotowali więc swoje statki do wypłynięcia w morze, aby się uratować. Tylko miłość postanowiła poczekać do ostatniej chwili.
Gdy z wyspy pozostał jedynie maleńki skrawek lądu, miłość poprosiła o pomoc. Pierwsze podpłynęło
Bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Miłość zapytała:
- Bogactwo, czy możesz mnie uratować?
- Niestety nie – odparło Bogactwo. – Pokład mam pełen złota, srebra i innych kosztowności. Nie mam już miejsca dla ciebie.
Druga podpłynęła Duma swoim ogromnym czteromasztowcem.
- Dumo, zabierz mnie ze sobą – poprosiła Miłość.
- Przykro mi, ale nie mogę cię wziąć! Na moim statku wszystko jest uporządkowane, a ty mogłabyś mi to popsuć – odpowiedziała Duma i z godnością podniosła olśniewające żagle.
Na małej, zbutwiałej łódce podpłynął Smutek.
- Smutku, zabierz mnie z sobą – poprosiła Miłość.
- Och, Miłości... – odparł Smutek – jestem tak strasznie przygnębiony, że chcę zostać sam – po czym powiosłował smętnie w dal.
Dobry humor przepłynął obok Miłości nie zauważając jej, bo był tak rozbawiony, że nie usłyszał nawet wołania o pomoc. Wydawało się, że Miłość zginie na zawsze w głębiach oceanu. Nagle jednak usłyszała:
- Chodź! Zabiorę cię ze sobą! – zawołał nieznajomy starzec.
Miłość była tak szczęśliwa i wdzięczna za uratowanie życia, że zapomniała zapytać kim jest jej wybawca. Bardzo chciała jednak dowiedzieć się kim jest tajemniczy starzec. Zwróciła się więc o poradę do Wiedzy.
- Powiedz mi proszę, kto mnie uratował?
- To był Czas – odpowiedziała Wiedza.
- Czas? – zdziwiła się Miłość. – Dlaczego Czas miałby mi pomagać?
- Tylko Czas rozumie, jak ważnym uczuciem w życiu każdego człowieka jest miłość – odparła Wiedza.
Autor: nieznany

Krąg radości

Pewnego ranka, całkiem niedawno, jakiś rolnik stanął przed klasztorną bramą i energicznie w nią załomotał. Kiedy brat furtian otworzył ciężkie dębowe drzwi, chłop z uśmiechem na twarzy pokazał mu kiść dorodnych winogron, po czym zapytał:
- Bracie, czy wiesz komu chcę podarować tę kiść winogron, najpiękniejszą z całej mojej winnicy?
- Na pewno opatowi lub któremuś z ojców zakonnych.
- Nie – odparł rolnik. - Tobie!
- Mnie? – Zakonnik aż się zarumienił z radości. - Naprawdę chcesz mi ją podarować?
- Tak, ponieważ zawsze byłeś dla mnie dobry, uprzejmy i pomagałeś mi, ilekroć cię o to prosiłem. Chciałbym, żeby te winogrona sprawiły ci odrobinę radości.
Autentyczne szczęście, bijące z oblicza furtiana, sprawiło przyjemność także rolnikowi. Brat furtian wziął winogrona i podziwiał je przez cały ranek. Rzeczywiście, była to cudowna, wspaniała kiść. W pewnej chwili przyszedł mu do głowy pomysł: „A może by tak zanieść te winogrona opatowi, aby i jemu dać trochę radości”?
Wziął więc owoce i zaniósł je opatowi. Opat był uszczęśliwiony, lecz przypomniał sobie o starym, schorowanym zakonniku, mieszkającym w klasztorze.
- Zaniosę mu te winogrona – pomyślał - może poczuje się lepiej.
I tak kiść winogron znowu odbyła małą wędrówkę. Nie pozostała jednak długo w celi chorego brata, ponieważ ten posłał ją bratu kucharzowi pocącemu się cały dzień przy garnkach. Ten zaś podarował winogrona bratu zakrystianowi, który z kolei zaniósł je najmłodszemu bratu w klasztorze, a ten ofiarował je komuś innemu, a ten inny jeszcze komuś innemu. Wreszcie wędrując od zakonnika do zakonnika, kiść winogron powróciła do furtiana. Tak zamknął się ten krąg - krąg radości.

Nie czekaj, aż rozpocznie ktoś inny. Dzisiaj to do ciebie należy zainicjowanie kręgu radości. Zazwyczaj wystarczy mała iskierka, by wysadzić w powietrze ogromny ciężar. Wystarczy iskierka dobroci, a świat zacznie się zmieniać. Miłość to jedyny skarb, który rozmnaża się poprzez dzielenie: to jedyny dar rosnący tym bardziej, im więcej się z niego czerpie. To jedyne przedsięwzięcie, w którym tym więcej się zarabia, im więcej się wydaje; podaruj ją, rzuć daleko od siebie, rozprosz ją na cztery wiatry, opróżnij z niej kieszenie,wysyp ją z koszyka, a nazajutrz będziesz miał jej więcej niż dotychczas.
Autor: Bruno Ferrero

Piosenka Ubijacza Ziemi

Pracuję, kiedy wstaje słońce,
Odpoczywam, gdy słońce zachodzi,
Żeby pić, drążę własną studnię,
Żeby jeść, uprawiam swoje pole,
I cóż mnie obchodzi potęga cesarza!

Źródło: Liezi, "Prawdziwa Księga Pustki. Przypowieści taoistyczne"

Bogacz i sługa

W stolicy królestwa Zhou mieszkał pewien bogaty kupiec nazwiskiem Yin. Jego słudzy zaczynali pracę przed świtem i pracowali bez wytchnienia aż do zmierzchu. Jeden ze sług, starzec o ciele osłabionym i wycieńczonym ciągłym wysiłkiem, musiał pracować więcej niż inni. Za dnia bez wytchnienia wykonywał swoje obowiązki, stękając i sapiąc, w nocy zaś spał twardym, zasłużonym snem. Co noc, gdy świadomość opuszczała jego umysł, śnił, że jest królem. Stał na czele swojego ludu, kierując sprawami całego królestwa. Przechadzał się i ucztował w pałacowych pawilonach, miał wszystko, czego dusza zapragnie, jego radości nie było końca. Za każdym razem, gdy się budził, był jednak znów tylko służącym. Kiedy inni próbowali go pocieszać w jego ciężkiej doli, mówił:
- Człowiek żyje sto lat. Jego czas podzielony jest równo na dnie i noce. Za dnia, to prawda, ciężko pracuję, jestem biednym sługą. Jednak w nocy jestem królem, którego radość nie zna granic. Więc czy mam na co się skarżyć?
Kupiec Yin wszystkie swoje wysiłki koncentrował na prowadzeniu interesów oraz pomnażaniu rodzinnego majątku. Jego umysł i ciało były przez to wyczerpane. On również spał twardym, zasłużonym snem. Jednak co noc śnił, że jest sługą w majątku. Ciągle popędzany był to tu, to tam, zmuszany do najcięższej roboty, bity i lżony bez opamiętania. We śnie stękał i sapał od późnej nocy do rana. Myślał, że cierpi na jakąś chorobę, poprosił więc o radę przyjaciela, który powiedział:
- Jesteś bogaczem opływającym w dostatki i nikt w okolicy nie może się z tobą równać. W nocy zaś śnisz, że jesteś biednym sługą, ciężko pracującym i poganianym. Oto sprawiedliwość losu! Chcesz zarówno we śnie, jak i na jawie żyć w szczęściu i dostatku? Czy nie prosisz o zbyt wiele?
Gdy kupiec Yin usłyszał słowa przyjaciela, złagodniał wobec sług, mniej przejmował się interesami, a sny powoli zaczęły ustępować.
Źródło: Liezi "Prawdziwa Księga Pustki. Przypowieści taoistyczne"

Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie

Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko, że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli.
Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął.
Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł:
- Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał.

Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?

Źródło: Nowy Testament "Ewangelia wg św. Łukasza"

Myśl pozytywnie

Jedzie mężczyzna tramwajem i myśli:
- Żona - zołza, przyjaciele - oszuści, szef - sadysta, praca - beznadziejna, życie do dupy...
A Anioł Stróż stoi za jego plecami i zapisując to wszystko myśli:
- Ale dziwne życzenia i to codziennie. Cóż jednak mogę zrobić? Muszę je spełniać..
Nasze myśli wibrują we wszechświecie i same się realizują! Zacznij więc myśleć pozytywnie!
Źródło: internet

Kot i lis

Był sobie pewnego razu kot. Taki zwykły, pręgowaty myszołowca. I pewnego razu ten kot poszedł sobie, sam jeden, na daleką wyprawę do strasznego, ciemnego lasu. Szedł, szedł, aż napotkał lisa. Rudego lisa.
Popatrzył lis na kota.
Ktoś ty, pyta.
Jestem kotem, odpowie na to kot.
Ha, powiada lis, a nie boisz się kocie łazić sam po lesie? A jak będzie król jechał na łowy, to co? Z psami, z osacznikami, na koniach? Powiadam ci kocie, mówi lis, łowy to straszna bieda dla takich, jak ty i ja. Ty masz futro, ja mam futro, łowcy nigdy nie darują takim jak my, bo łowcy mają narzeczone i kochanki, a tym łapy marzną i szyje, to robią z nas kołnierze i mufki dla tych dziwek do noszenia. 
I dodał lis: Ja, kocie, umiem ich przechytrzyć, mam na tych myśliwych tysiąc dwieście osiemdziesiąt sześć sposobów, taki jestem przebiegły. A ty, kocie, ile masz sposobów na łowców?
A kot na to: Ja, lisie, nie mam żadnych sposobów. Ja umiem tylko jedno  - hyc na drzewo. To powinno wystarczyć, prawda?
Lis w śmiech.
Ech, mówi, ależ z ciebie głupek. Zadzieraj twój pręgowany ogon i zmykaj stąd, zginiesz tu jeśli cię łowcy osaczą.
I nagle, ni z tego ni z owego, jak nie zagrają rogi! I wyskoczyli z krzaków myśliwi, zobaczyli kota i lisa, i na nich!
I na nich, wrzeszcząc, dalejże, obedrzeć ich ze skóry! Na mufki ich, na mufki! I poszczuli psami lisa i kota. A kot hyc na drzewo, po kociemu. Na sam czubek. A psy lisa cap! Zanim rudzielec zdążył użyć któregokolwiek ze swych chytrych sposobów, już był z niego kołnierz. A kot z czubka drzewa namiauczał i naparskał  na myśliwych, a oni nic mu nie mogli zrobić, bo drzewo było wysokie jak cholera. Postali na dole, poklęli na czym świat stoi, ale musieli odejść z niczym. A wówczas kot zlazł z drzewa i spokojnie wrócił do domu.
Źródło: Andrzej Sapkowski "Wiedźmin: miecz przeznaczenia"

Przypowieść o młodym lwie

Młody lew wychowywał się wśród stada owiec. Oczywiście myślał, że sam również jest owcą. Pewnego dnia obok stada owiec przechodził stary lew. Zauważył tam młode lwiątko i nie mógł uwierzyć własnym oczom: piękny lew w samym środku stada potulnych owiec, które wcale się go nie bały, a ono samo zachowywało się jak one.
Stary lew podbiegł w kierunku młodego, który - podobnie jak wszystkie owieczki - zaczął uciekać. Gdy w końcu został złapany, rozbeczał się jak owca. Stary lew poprowadził go nad najbliższy staw i zmusił do spojrzenia na odbicie w wodzie... młode lwiątko ujrzało swoje własne oblicze i nagle... zaryczało jak prawdziwy lew.
Stary lew nie mówił: "naśladuj mnie", "rób to, nie rób tamtego". Nie uczynił nic takiego, po prostu pokazał młodemu jego prawdziwe oblicze, aby sam mógł rozpoznać w sobie nie owcę, lecz lwa.
Źródło: Osho "Budda drzemie z w Zorbie"

Szczęśliwy przypadek – nieszczęśliwy przypadek

Stary człowiek i jego syn pracowali na niewielkiej farmie. Mieli tylko jednego konia, który ciągnął ich pług. Pewnego dnia koń uciekł.
– Jakże to okropne – współczuli sąsiedzi. – Co za nieszczęście.
– Kto to wie – odpowiadał farmer – czy to nieszczęście, czy szczęście.
Tydzień później koń powrócił z gór, przyprowadzając ze sobą do stajni pięć dzikich klaczy.
– Co za niesamowite szczęście! – mówili sąsiedzi.
– Szczęście? Nieszczęście? Kto wie? – odpowiadał starzec. Następnego dnia syn, próbując ujeździć jedną z dzikich klaczy, spadł z niej i złamał nogę.
– Jakie to straszne. Co za nieszczęście! – mówiono.
– Nieszczęście? Szczęście?
Przyszło wojsko i wszystkich młodych mężczyzn zabrano na wojnę.
Syn farmera był nieprzydatny z powodu złamanej nogi, więc pozostał w domu
– Szczęście? Nieszczęście?

Źródło: Millman Dan "Droga miłującego pokój wojownika"

Rzeczywistość jest prosta - nie szukaj w niej magii

Trzej mnisi postanowili razem pomedytować.
Usiedli po jednej stronie jeziora, zamknęli oczy i pogrążyli się w medytacji. W pewnym momencie jeden z nich wstał i powiedział do pozostałych:
- Zapomniałem mojej maty.
Poczym w fantastyczny sposób wszedł na taflę wody i dotarł na drugi brzeg do swojego domu. Kiedy wrócił, drugi mnich wstał i rzekł:
- Zapomniałem powiesić pranie do wyschnięcia – on także spokojnie przemaszerował przez taflę jeziora i wrócił tą samą drogą.
Trzeci mnich obserwował uważnie towarzyszy i postanowił przetestować swoje własne zdolności.
- Czy wasza wiedza jest większa od mojej? Ja również jestem w stanie to zrobić! – Powiedział głośno i ruszył w stronę jeziora, aby przez nie przejść. Jednak natychmiast wpadł do wody. Z zapałem wspiął się z powrotem i spróbował ponownie tylko po to, aby znów wpaść w głęboką wodę. Spróbował jeszcze raz… i jeszcze… za każdym razem tonąc w wodzie.
Dwaj pozostali przypatrywali się temu ze spokojem. Nagle jeden powiedział cicho do drugiego:
-Myślisz, że powinniśmy mu powiedzieć gdzie leżą kamienie?

Źródło: Paweł Godlewski “Moment Boskości

Los ślimaka

Pewnego dnia, kiedy byłem z Don Juanem w mieście, podniosłem ślimaka ze środka chodnika i odłożyłem w bezpieczne miejsce, pomiędzy jakieś pnącza. Byłem przekonany, że pozostawiony samemu sobie, wcześniej czy później zostałby rozdeptany. Uważałem, że przenosząc go w bezpieczne miejsce, uratowałem mu życie.
Don Juan wykazał, że moje przekonanie było bardzo pochopne, bo nie rozpatrzyłem dwóch istotnych faktów. Po pierwsze, ślimak mógł uciekać przed śmiercią od trucizny zawartej w liściach winorośli, po drugie, mógł mieć wystarczająco silną wolę, aby przejść przez chodnik. Wtrącając się, nie uratowałem go, ale sprawiłem, że utracił to, co z takim trudem zyskał.
Oczywiście chciałem odłożyć ślimaka w miejsce, z którego go podniosłem, ale don Juan mi nie pozwolił. Powiedział, że przeznaczeniem ślimaka było to, że jakiś idiota przetnie mu drogę i wyhamuje impet. Jeśli zostawię go tam, gdzie go odłożyłem, być może ślimak zbierze wystarczającą moc, by podążyć tam, dokąd zmierzał.

Źródło: Carlos Castaneda

Postęp

Młody człowiek roztrwonił cały odziedziczony majątek. Kiedy został bez grosza przy duszy, odkrył - jak zwykle w takich wypadkach - że opuścili go wszyscy przyjaciele. Nie wiedząc, co dalej robić, udał się do mistrza i zapytał go:
- Co się ze mną stanie? Nie mam pieniędzy ani przyjaciół.
- Nie martw się, synu. Zapamiętaj sobie moje słowa: wszystko znów będzie dobrze.
W oczach młodego człowieka błysnął promień nadziei.
- Czy znów będę bogaty?
- Nie. Przyzwyczaisz się do tego, że będziesz sam i bez grosza. 

Źródło: Anthony de Mello "Minuta Mądrości"

Proroctwo

- Chciałbym zostać nauczycielem Prawdy.
- Czy jesteś gotów być wyszydzanym, lekceważonym i cierpieć głód aż do czterdziestego piątego roku życia?
- Tak. Ale powiedz mi: co będzie, kiedy minie tych czterdzieści pięć lat?
- Przyzwyczaisz się już do tego. 

Źródło: Anthony de Mello "Minuta Mądrości"

Złudzenie

- Jak mógłbym osiągnąć życie wieczne?
- Życie wieczne jest teraz. Wejdź w teraźniejszość.
- Ależ czy ja nie jestem obecny w teraźniejszości?
- Nie.
- Jak to?
- Ponieważ nie zerwałeś z twoją przeszłością.
- Dlaczego zrywać z moją przeszłością? Nie wszystko było w niej złe.
- Z przeszłością należy się rozstać nie dlatego, że była zła, lecz dlatego, że jest martwa. 

Źródło: Anthony de Mello "Minuta Mądrości"

Zrozumienie

- W jaki sposób mogę otrzymać łaskę, bym nigdy nie sądził swego bliźniego?
- Przez modlitwę.
- Zatem dlaczego dotychczas jej nie otrzymałem?
- Dlatego, że nie modliłeś się w odpowiednim miejscu.
- Gdzie ono się znajduje?
- W sercu Boga.
- Jak mógłbym tam dotrzeć?
- Zrozum, że każdy kto grzeszy, nie wie, co czyni, i dlatego będzie mu przebaczone.

Źródło: Anthony de Mello "Minuta Mądrości"

Świadomość


Chociaż był to "Dzień Milczenia" mistrza, pewien podróżny poprosił go o słowo mądrości, które byłoby mu przewodnikiem w drodze przez życie.
Mistrz uprzejmie przystał na to, wziął kartkę papieru i napisał na niej jedno, jedyne słowo:
"świadomość".
Przybysz najwyraźniej nie wiedział, co począć.
- To zbyt mało. Czy nie mógłbyś powiedzieć o tym czegoś więcej?
Mistrz powtórnie wziął papier i napisał:
"Świadomość, świadomość, świadomość".
- Ale co właściwie znaczą te słowa? - zapytał jeszcze bardziej bezradny gość.
Mistrz wyciągnął rękę po papier i napisał:
"Świadomość, świadomość, świadomość znaczy świadomość".

Źródło: Anthony de Mello "Minuta Mądrości"


Charyzmat

Pewien uczeń był z pochodzenia Żydem.
- Co dobrego powinienem czynić, aby podobać się Bogu?
- Skąd mam to wiedzieć? - odparł mistrz. - W twojej Biblii napisano, że Abraham był gościnny i Bóg był z nim. Eliasz kochał modlitwę i Bóg był z nim. Dawid rządził królestwem i z nim również był Bóg.
- A czy jest sposób, żebym odkrył wyznaczone dla mnie zadanie?
- Tak. Postaraj się odkryć najgłębszą skłonność twego serca i za nią podążaj. 

Źródło: Anthony de Mello "Minuta Mądrości"

Wnętrze

Uczeń prosił o słowo mądrości. Mistrz odparł:
- Idź i usiądź w swojej celi. Ona nauczy cię mądrości.
- Ja nie mam żadnej celi. Przecież nie jestem mnichem.
- Ależ masz ją. Zajrzyj w siebie

Źródło: Anthony de Mello "Minuta Mądrości"

Głębia

Mistrz rzekł do pewnego biznesmena:
- Tak, jak ryba ginie na suchym lądzie, tak i ty umierasz, pochłonięty sprawami tego świata. Ryba musi powrócić do wody, by przeżyć. Ty zaś musisz wrócić do samotności.
Biznesmena ogarnęło przerażenie.
- Muszę zatem porzucić swoje interesy i zamieszkać w klasztorze?
- Ależ skąd. Zajmuj się nadal swoimi sprawami, lecz wejdź w siebie - w głąb swego serca! 

Źródło: Anthony de Mello "Minuta Mądrości"

Obecność

- Gdzie mogę szukać oświecenia?
- Tutaj.
- Kiedy się ono dokona?
- Teraz właśnie się dokonuje.
- Dlaczegoż go nie doświadczam?
- Dlatego, że nie patrzysz.
- Na co powinienem patrzeć?
- Na nic. Po prostu patrz.
- W co?
- W cokolwiek, na czym spoczną twoje oczy.
- Czy muszę patrzeć w jakiś specjalny sposób?
- Nie. W zwykły sposób.
- Ależ, czy ja nie patrzę zawsze w zwykły sposób?
- Nie.
- Dlaczego nie?
- Dlatego że, by patrzeć, musisz tu być. Przeważnie jednak jesteś gdzie indziej.

Źródło: Anthony de Mello "Minuta Mądrości"

Czuwanie

- Czy jest coś co mogę zrobić, aby stać się oświeconym?
- Tak niewiele, jak niewiele możesz uczynić, by rano wstało słońce.
- Jaką więc wartość mają te wszystkie duchowe ćwiczenia, które zalecasz?
- Dają ci pewność, że nie prześpisz chwili, w której wzejdzie słońce.

Źródło: Anthony de Mello "Minuta Mądrości"

Religia

- Podróżujący gubernator zatrzymał się, by złożyć uszanowanie mistrzowi.
- Ważne sprawy państwowe nie pozostawiają mi czasu na długie rozprawy - rzekł. - Czy mógłbyś streścić istotę religii w jednym lub dwóch zdaniach, dla ludzi tak zajętych jak ja?
- Dla dobra Waszej Wysokości gotów jestem ująć to w jednym słowie.
- Nie do wiary! Cóż to za niezwykłe słowo?
- Milczenie.
- A jaka droga prowadzi do Milczenia?
- Medytacja.
- A czym jest, jeśli mogę zapytać, medytacja?
- Milczeniem.

Źródło: Anthony de Mello "Minuta Mądrości"

Jasność

- Nie szukajcie Boga - rzekł mistrz. - Po prostu patrzcie, a wszystko się wam objawi.
- Ale jak mamy patrzeć?
- Za każdym razem, kiedy patrzycie na cokolwiek, starajcie się widzieć tylko to, co jest, i nic innego.
Uczniowie byli wyraźnie zdezorientowani, więc mistrz wyłożył to prościej:
- Na przykład, kiedy spoglądacie na księżyc, starajcie się widzieć jedynie księżyc i nic ponadto.
- A cóż innego oprócz księżyca można widzieć, kiedy się na niego patrzy?
- Człowiek głodny mógłby zobaczyć krąg sera. Zakochany - twarz ukochanej osoby.

Źródło: Anthony de Mello "Minuta Mądrości"

Monolog mędrca

Jestem narzędziem własnego ducha; rzeczywistość powstaje z oddechu.
Tam, gdzie w siłę rośnie nienawiść – ja wchodzę z miłością w sercu;

Gdzie człowiek krzywdzi człowieka – wznoszę dłonie w geście przebaczenia;
Gdzie wierni walczą ze swoim zwątpieniem – pozwalam triumfować mądrości starożytnych mędrców;
Gdzie panuje smutek – przynoszę wieniec radości;
Gdzie cywilizacje toną w rozpaczy – głoszę nadzieję doniosłym tonem;
Gdzie światło panoszy się bezwstydnie – rozpalam płomień ciemności,
A jeśli mrok staje się wrogiem ludzkości – nie waham się posiać ziaren światła.

Nie szukam pociechy, wolę przynosić ją innym.
Nie szukam nagrody za swe czyny, bo one właśnie są nagrodą.
Nie szukam zrozumienia, lecz rozumiem.
Nie szukam miłości, po prostu kocham.

Wszechświat jest milczącym świadkiem naszej obecności.
Kiedy dajemy – otrzymujemy, kiedy przebaczamy – nam przebaczają, kiedy umieramy – rodzimy się.

Absurd

Mistrz od dłuższego czasu tarł cegłę o posadzkę pokoju, w którym medytował uczeń. Początkowo uczeń był zadowolony, przyjmując to jako próbę swojej zdolności do koncentracji. Ale kiedy dźwięk stał się nie do zniesienia, nie wytrzymał i wybuchnął:
- Co, u diabła, wyprawiasz? Nie widzisz, że medytuję?!
- Poleruję te cegłę, aby stała się lustrem - odpowiedział Mistrz.
- Oszalałeś! Jak możesz z cegły zrobić lustro?
- Jestem szalony nie bardziej niż ty! W jaki sposób z egocentryka możesz stać się człowiekiem medytującym?

Źródło: Anthony de Mello "Minuta Mądrości"

Dojrzałość

Do ucznia, który nieustannie oddawał się modlitwom, Mistrz powiedział:
- Kiedy wreszcie skończysz wspierać się na Bogu i staniesz na własnych nogach?
Uczeń był zaskoczony.
- Przecież to ty uczyłeś nas, by uważać Boga za Ojca!
- Kiedy nauczysz się, że ojciec nie jest tym, na kim możesz się wspierać, lecz tym, kto wyzwala cię z twojej skłonności do wspierania się na kimkolwiek?

Źródło: Anthony de Mello "Minuta Mądrości"

Cuda

Pewien człowiek przemierzył morza i lądy, by osobiście przekonać się o nadzwyczajnej sławie Mistrza. 
- Jakie cuda uczynił wasz Mistrz? - zapytał jednego z uczniów. 
- Hm! Są cuda i cuda. W twojej ojczyźnie uważa się za cud, jeśli Bóg wypełni czyjąś wolę. W moim kraju uważa się za cud, jeśli ktoś pełni wolę Bożą.

Źródło: Anthony de Mello "Minuta Mądrości"

Wrażliwość

- Jak mogę doświadczyć jedności z całym stworzeniem?
- Słuchając - odpowiedział Mistrz.
- A jak powinienem słuchać?
- Stając się uchem, zwracającym uwagę na każdą rzecz, którą mówi wszechświat. W chwili, kiedy usłyszysz coś, co pochodzi od ciebie, zatrzymaj się.

Źródło: Anthony de Mello "Minuta Mądrości"

Czym jest szczęście

Pewien człowiek, który wciąż był smutny i nie potrafił odnaleźć radości w swoim życiu, usłyszał podczas spaceru po parku cudownie śpiewającego ptaka.
- Zazdroszczę ci - powiedział, stanąwszy pod drzewem - Musisz być bardzo szczęśliwy, skoro tak pięknie wyśpiewujesz swoją radość.
- Ależ ja nie dlatego śpiewam, bo jestem szczęśliwy - odparł ptak. - Jestem szczęśliwy, dlatego bo śpiewam.
Źródło: autor nieznany

Harmonia

Chociaż mistrz zwykł postępować zgodnie z obyczajem, to jednak nie żywił zbyt wielkim szacunkiem sztywnych reguł i norm. Pewnego razu wybuchła kłótnia między uczniem i jego córką, ponieważ ojciec nalegał, by dziewczyna zastosowała się do zasad swojej religii, dotyczących wyboru przyszłego męża.
Mistrz otwarcie opowiedział się po stronie dziewczyny. Kiedy uczeń dał wyraz swemu zaskoczeniu, że święty człowiek może tak postępować, mistrz odpowiedział:
- Musisz zrozumieć, że życie jest jak muzyka, którą tworzą raczej uczucia i instynkt, niż reguły. 

Źródło: Anthony de Mello "Minuta Mądrości"

Poganin pyta Buddę


- Czy objawisz mi prawdę bez użycia słów i bez użycia milczenia? – zapytał poganin.
Budda kontynuował medytację w kompletnej ciszy. Poganin pokłonił się i podziękował Buddzie.
- Dzięki swej wspaniałomyślności – powiedział – usunąłeś chmury z mojego umysłu i umożliwiłeś wejście w przebudzenie.
Po odejściu poganina, Ananda zapytał Buddę, co osiągnął.
- Dobry koń – rzekł Budda – biegnie szybko nawet, jeśli widzi tylko cień bata.
Źródło: Mała Księga Zen